Jesteś tu
Strona domowa > Polecamy > Teoria chaosu, czyli jak to jest w domu z dzieckiem

Teoria chaosu, czyli jak to jest w domu z dzieckiem

Zastanawiam się ostatnio nad teoriami i stawianiem granic. Bo gdy patrzę na miny moich rodziców podczas naszych odwiedzin, to w głowie kiełkują mi wątpliwości. Czy oby nie przesadzamy w domu z liberalizmem? Albo – czy nie przekroczyliśmy już ostatecznego progu obrzydzenia? Czy wolność nie zaczyna się ocierać o niebezpieczeństwo? A może to już nie my rozdajemy karty, tylko ten najmłodszy? Może za bardzo boimy się okazywać złość? Albo nerwowo unikamy słowa „nie”?


Moja zaduma trwałą przepisowy kwadrans. Po tym czasie, wszelkie wątpliwości rozeszły się, jak stare gacie. I dobrze. Przecież my nie mamy większych problemów z naszym liberalizmem. Poukładaliśmy swoje relacje i klamoty w chałupie tak, by było bezpiecznie i bez szkody dla domowników. Koniec jątrzenia. A że innym to nie w smak? No cóż… Widać dziadkowie odwykli od wichrów wczesnej młodości. A lekki smak szaleństwa, doprawiony poluzowanymi zasadami, bardziej przypomina im obłęd, niż specyficzny rodzaj podniecenia. Wiesz, coś w stylu (gdy schodzisz z kolejki górskiej, ocierasz ślinę z policzka, przygładzasz włosy i mówisz): „cholera, fajnie było”. Oni już nie czują tego bluesa.

My tak mamy dość często. Bo nasz Młody nie przestaje nas zadziwiać. Zaskakiwać. Testować. I pokazywać, że można inaczej. Szybciej, ale bardziej zawile. Wbrew prawom grawitacji. W zupełnym oderwaniu od czasu i zasad logiki. Nasunęło mi się na myśl, że wszystkie te jego zabiegi doskonale można zamknąć w „teorii chaosu”. Jak to mówią – nawet w szaleństwie jest metoda. I? Rzeczywiście jest! Już śpieszę z wyjaśnieniami.

Teoria chaosu w praktyce

1. Wyczerpanie psychofizyczne jest wprost odwrotnie proporcjonalne do wyrzucanych kwantów energii. W uproszczeniu: Ty, gdy padasz na twarz – padasz na twarz. A dziecko? Dostaje kociokwiku. Zastanawiam się wtedy, czy Mały po cichaczu nie wciska paluszków w kontakt, by się naładować?

2. Brak miejsca, bądź przestrzeń zbyt ograniczona, jest doskonałym polem do zabaw przeznaczonych dla otwartych przestrzeni. Im więcej utrudnień, tym przedniejsza zabawa!

3. Jedzenie nie jest formą dostarczania energii do organizmu. To ekspresyjna forma sztuki. Im więcej impresjonizmu, tym lepiej!


4. Higiena jest totalnie zbędna. Niepotrzebnie rozprasza uwagę podczas eksperymentowania z lepkością, grawitacją, siłą odśrodkową i krzywymi czasoprzestrzeni. Zupełnie nie jest skorelowana z duchem odkrywcy.

CZYTAJ TAKŻE:   Przekąski bez cukru - przepisy!

5. Bałagan? Jaki bałagan?! Najpierw na nowo zdefiniuj porządek!

6. Zapętlenie czasu brzmi dziwnie? A nie masz wrażenia, że nagle Twoje dziecko się sklonowało i zamiast jednego (bądź dwojga), po pokoju lata ich X razy tyle?

7. Okazuje się, że aby przetrwać, człowiekowi do życia niezbędny jest keczup i dżem. Reszta może nie istnieć. Jak myślisz, udostępnić tą wiedzę psom ratowniczym?

8. Prawdziwy odkrywca-naukowiec czyta książki od końca i do góry nogami. Przy tym zawsze potrafi wskazać, na którym obrazku jest auto.

nerdist.com

9. Dziecięca fantazja jest nieograniczona. Przekłada się to wprost proporcjonalnie na ilość pomysłów i odwrotnie proporcjonalne do czasu na to, jak osiągnąć najwyższy punkt w pomieszczeniu, bez użycia rąk.

10. Siła rodzicielskiego nacisku nigdy nie jest skorelowana z pracą, jaką wykonuje jednostka, przy przemieszczaniu się z punktu A do punktu B.

11. Pierwsza litera w dziecięcym alfabecie? A, jak aberracja.

12. Jak to „nie mogę”, „nie wolno”, „nie umiem”, „nie mam”? Przecież „mam”, „wolno mi”, „umiem”, „mam”?!? Nad logiką chyba trzeba porządnie popracować. Przeczenia są tu zbędne.

13. (Nowa) Zasada zachowania pędu: Jeżeli na jakiś układ ciał nie działają zewnętrzne siły, oznacza to, że układ ten jest poza polem widzenia jednostki (dziecka).

14. Czarna dziura – obszar czasoprzestrzeni, którego z uwagi na wpływ grawitacji, nic nie może opuścić. Zgodnie z ogólną teorią względności, do jej powstania niezbędne jest nagromadzenie dostatecznie ujmującego uśmiechu dziecka, w odpowiednio ciężkiej atmosferze zdarzeń o niezbyt szczęśliwym zakończeniu. Prościej ujmując – rozwianie gradowych chmur. A podobno ta sprawność jest zarezerwowana tylko dla Putina…

15. Fale dźwiękowe – co dziwne, mogą zwiększać swą częstotliwość wraz z rodzajem odbiornika. Dziecięce ucho jest jego najczulszą wersją. Szept rodzica „A może byśmy…” zaczyna transformować z 10dB (szeptu) do 120 dB (hałasu młota pneumatycznego).

Mi udało się spisać tylko 15 zasad teorii chaosu. Dopiszecie jeszcze jakieś do tej listy? 🙂

Dodaj komentarz

Top