Jesteś tu
Strona domowa > Polecamy > Trudna sztuka pocieszania

Trudna sztuka pocieszania

Mama mojej kuzynki jest w bardzo złym stanie. Rak w zaawansowanym stadium, rokowania bardzo złe. Jak pocieszyć kogoś, komu przyszło się mierzyć z niepewnością, czy dzień dzisiejszy nie jest ostatnim? Czy te słowa, nie są ostatnimi, które sobie powiedzą? Czy oby kolejny telefon nie będzie posłańcem najgorszego?

Nie wiem. Choć staram się ze wszystkich sił wykrzesać z siebie jakieś słowa otuchy. Tylko delikatnie, ostrożnie dobierając słowa. Bez przesadniej emfazy. Bo każdy fałszywy ruch może pociągnąć lawinę goryczy, smutku i złości. I nie chodzi o to, by tego sobie nie zwalić na głowę. Tylko o to, by niepotrzebnie nie przelewać w kimś emocji.
Głęboko wierzę w to, że każdy ma tu coś do zrobienia. Nie chodzi mi tu ani o religijne, ani o filozoficzne przesłanki.

To moje przekonanie, które porządkuje mój wewnętrzny świat. Nie wiem, czy jest dobre, czy złe. Nie wiem nawet, czy jest prawdziwe, czy fałszywe. Nie chce też nikogo wciskać w jego ramy. Ale może to wcale nie chodzi o ciągłe poszukiwanie sensu w sytuacji, z której nie ma wyjścia? Tylko o podatny grunt, na który szybciej padnie odrobina światła w tunelu? Jest wiele pytań, na które nie znam odpowiedzi. Nie mam też gotowców, z którymi można zrobić ctrl C, ctrl V z jednego życiorysu do innego. Ale któż je ma?

Czasem zastanawiam się nad sensem lekcji, które daje życie. Słyszałam, że każdy dostaje takie, której jest w stanie udźwignąć. Choć utrata bliskiej osoby, jest zbyt ciężką lekcją dla kogokolwiek w moim odczuciu. Właściwie to niesprawiedliwe, że jedni żyją jak pączek w maśle, a innych los nie oszczędza na każdym kroku. Wtedy moja wiara w przewagę dobra nad złem bierze w łeb. Bo gdzie tu jest logika? Podobno cierpienie uszlachetnia. Ale czy powiedzą to osoby, które same go zaznały?

CZYTAJ TAKŻE:   Banki mleka kobiecego w Polsce nie cieszą się jeszcze dużą popularnością

Łatwo jest dywagować i sypać mądrościami, kiedy siedzimy w bezpiecznej odległości od źródła problemu. Dlatego nic tak nie wkurza, jak wujek dobra rada, gdy ostatnią rzeczą, jaką chcemy usłyszeć jest „wszystko będzie dobrze”, albo „wiem, czego teraz potrzebujesz”. Z drugiej strony, ci pocieszyciele najczęściej nie chcą źle. To nie do końca jest tak, że chcą komuś otrzeć łzy uładzonym frazesem, który sprawdza się zawsze. Pocieszanie to bardzo trudna sztuka. A do sztuki przecież trzeba mieć serce.

Tak bardzo chciałabym powiedzieć mojej kuzynce coś, co podniesie ją na duchu. Podzielić się z nią tym światłem w tunelu. Podarować jej oddech, który zrzuca ciężar z serca i przestaje ściskać gardło. W ogóle chciałabym mieć taką moc, która zdejmuje złe czary i rozwiewa czarne chmury.

Tak bym chciała…

Umieć rozmawiać o czyichś trudnych emocjach bez przesadniej wesołości, fałszu, wstydu, czy ignorancji. Dlaczego jest to aż tak trudne, skoro emocje przeżywmy wszyscy?

Dodaj komentarz

Top